Przejdź do głównej zawartości

Ech...

Muszę zacząć pisać, bo nie mam pojęcia jak mam wyjebać te wszystkie zjebane myśli z głowy. 

To, że w ogóle zalogowałam się na bloga to już cud, bo zapomniałam hasła już pierdyliard razy. Zapomniałam jak się pisze na laptopie, bo przez pięć lat bezrobocia trochę kurwa zardzewiałam.... Zamawianie na allegro nie wymaga obsługi klawiatury;)

Nawet nie wiem od czego mam zacząć to pisanie. No bo co tu z sensem opisywać jak u nas to życie to jest kurwa ostatnio jakimś testem sprawnościowo psychologicznym.

Ja mam mózg już trochę wyprany jak pacynka i nie wiem na ile mi styknie, 

Rok temu dowiedzieliśmy się, że mama Boga ma 5cm guza w głowie. Od tamtej pory już nie mieszka w domu. Albo szpital, albo dom opieki. Masakra jest. Znowu się zbliża sezon chorobowy i na samą myśl, że nie będzie jej można odwiedzić w domu seniora to aż mnie kości bolą, Patrzenie na to to jak ona cierpi to jest kosmos. 

W maju pochowaliśmy brata Boga...4 lata był w domu opieki. O śmierci dowiedzieliśmy się w trakcie pobytu na majówce na Sardynii. No na bank nikomu nie polecam organizowanie pogrzebu telefonicznie z zagranicy i informowanie o tym jego matki przebywającej w tym samym domu opieki....

Dwa miesiące temu moja matka przyznała się, że nas okłamywała nie wiem ile lat już, bo kto by kurwa pytał w takiej sytuacji, że tak ją zżera rak, że już nie ma nawet piersi. 

No i co mogłyśmy z siostrą zrobić? Wezwałyśmy pogotowie po prostu do pijaczki, z owrzodzonymi cyckami bez poczucia jakiegokolwiek stanu tej całej sytuacji. Moim zdaniem ona dalej nie trybi o co kaman i co nam odjebała. Teraz się cieszy z tego, że ciągle do niej dzwonimy, gotujemy obiady i jeździmy co rusz do szpitala.

Super sytuacja, bo my mieszkamy ok 2h od mamy i mojej siostry i to ja nagle stałam się się tym niedobrym rodzeństwem, które ma wszystko w dupie i nie może pomóc bo jest za daleko. A moja siostra sama jest chora w chuj i nie wie co jej dolega. Ledwo chodzi. Ostatnio zrobiła rezonans miednicy i lędźwi. Wykluczyli jej endometriozę i ja wiem na bank że to jest stres i wypalenie zawodowe, ale co się odezwę to jestem jeszcze bardziej odpychana. Więc już próbuję siedzieć cicho. To jest taka bomba tykająca, że ja jebie.

Matka ma przerzuty do kości, płuc i wątroby. Te wszystkie działania teraz szpitalne, łącznie z radioterapią, chemią w tabletkach to mają chyba na celu tylko zmniejszenie bólu. Kurwa nawet nie wiem co i jak dokładnie bo to moja siostra sie widzi z tymi wszystkimi lekarzami. Ja jestem takim pomagaczem z boku. 

10 lat normalnie z matką nie gadałam i teraz też się na to nie zapowiada. No jak? O czym? Jej nawet nie interesuje dlaczego nie było normalnego kontaktu. Jak w ogóle można przez lata ukrywać przez własnymi dziećmi , że Cię zżera rak??!! 

Nooo w sumie jak się nie wychodzi z domu dalej niż do sklepu po piwo i ma się depresję to chyba można.

Szkoda, że nikt nie widzi naszej strony. 

Ja jebie. Nie wiem jak mam sobie z tym wszystkim poradzić. 

Sprzedałabym wszystko co mamy i wyjebała za granicę. Taka myśl na dzisiejszy dzień 

Dobrze, że moja skręcona kostka i kolano po roku czasu wróciły do prawie sprawności...Mogę chodzić na grzyby:)

joł

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W końcu.

W końcu mogę napisać, że już po wszystkim. Po ślubie, po przyjęciu weselnym z rodzina i po wczorajszej bibie ze znajomymi naszymi wszelakimi aczkolwiek najbliższymi :) Te ostatnie trzy tygodnie to była jakaś masakra.(ale to potem) Uroczystości wszystkie się udały, oprócz tego że poryczałam się przy składaniu przysięgi i mój własny ojciec to nagrał.... Trzy dni z moja rodzina w domu przebiegły bez spięć, aczkolwiek już mi się nieco gotowało w gardełku...Wiadomo, co za dużo to niezdrowo:) Przeżyłam fryzjerów, mejkapy i cały ten szum. Najlepsze było jak z siostrą pojechałyśmy do fryzjera i kosmetyczki a chłopakom zostawiliśmy dekorowanie samochodu. To, co zobaczyłyśmy po powrocie to była masakra :D. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęć. Dwa wiszące balony na lusterkach i żałobna wstążka koło maski :) No nie da się  tego ubrać w słowa. Najlepiej na przyjęciu bawiliśmy się MY :) i chyba właśnie o to chodziło. Wczoraj zaś mieliśmy imprezę tylko dla znajomych. Też było superowo. Tańce i sz...

Może mi ulży...

 Tak się właśnie zastanawiałam, czy to miejsce jeszcze istnieje:) A jednak! :) Szukam upustu swoich myśli, które powoli mnie zabijają od środka. Za dużo ich na raz. Swoimi czasy pisanie potrafiło jakoś uporządkować to, co dzieje się u mnie w bani. Mam  nadzieję, że teraz też tak będzie. Stało się z mojego wyboru, że jestem w miejscu gdzie nie wiem jak się odnaleźć. Całkowicie jestem sparaliżowana. Mam w głowie jeden wielki chaos i wielkiego nerwa, co ja teraz pocznę. Już zapomniałam jak się pisze nawet. Dziwne uczucie... Tyle bym chciał na raz opisać, ale niestety nie umiem tego ubrać w słowa. Wszystko muszę sobie jakoś poukładać w głowie. Mam nadzieję, że uda mi się to jakoś sprawnie ogarnąć, bo szkoda czasu na zbędne pierdolenie;-)  to na razie tak dla pierwszego oddechu... Ufff...

Meldunek

Hello. Siedzę tak cicho, bo w zasadzie co tu pisać jak nie jest za wesoło . Miałam opowiedzieć o SPA i o morzu...W SPA było przezajebiście! Pogodę mieliśmy taką, że lepszej nie mogłabym sobie na Święta wymarzyć. Połaziliśmy nieco po górach, popływaliśmy w basenie i pomoczyliśmy dupska w jackuzzi. Dodatkowo skorzystaliśmy również z masaży  a ja jeszcze z magnetoterapii z nadzieją, że pomoże mi na te nieszczęsne korzonki. Tydzień na morzem był też zajebisty :) Zawsze chciałam pojechać nad morze w zimie...i już nie chcę! ;-) Majówka z taką temperaturą i lodowatym wiatrem, że pierwszy raz w życiu jednorazowo miałam na sobie tyle warstw, że ledwo mogłam chodzić. Tak się cieszyłam, że wzięłam zimową kurtkę! Ogólnie wyjazd udany, ale mam nadzieję, że następnym razem będzie ciut cieplej;-) Oczywiście na plaży leżeliśmy! Dwa koce, parawan, zimowe kurtki i szaliki (wytrzymaliśmy aż całą godzinę). Temperatura odczuwalna była jakieś 7 stopni ale słońce świeciło jak w sierpniu :) A tak...